Lubię takie historyczne thrillery z odniesieniem do teraźniejszości.Lubię serię wydawnictwa Albatros, do którego należy ta pozycja. Jednak tym razem niesamowicie się rozczarowałam. Według zapowiedzi (za merlin.pl):

„Wielowątkowy thriller poczytnego pisarza hiszpańskiego. XVII wiek. Do Nowego Meksyku przybywają z misją ewangelizacyjną hiszpańscy zakonnicy i odkrywają, że ktoś ich uprzedził w zbożnym dziele. Na ziemiach Indian od lat pojawia się tajemnicza Błękitna Dama, niosąca wiarę w Jedynego Boga. Nowe objawienie Matki Boskiej czy sprytne oszustwo? Namiestnik papieski podejrzewa, że za wszystkim stoi franciszkańska mistyczka żyjąca za murami klauzury… Czasy współczesne. Dociekliwy dziennikarz wpada na ślad tajemniczej klarystki. Wkrótce jego życie wypełnią zagadkowe znaki i zbiegi okoliczności, które wydają się prowadzić go do określonego celu. Kto określił ten cel i czemu ma on służyć? Kim jest Błękitna Dama spinająca wszystkie wątki powieści? Postacią historyczną? Mitem? Zwiastunem końca starego porządku?”

 

Książka jest tak skonstruowana, że akcja w teraniejszości przeplata się z wydarzeniami mającymi miejsce obecnie.Początek ciekawy, zachęcający, jednak później książkę czytało mi się bardzo ciężko, odniesien do historii bylo zdecydowanie za dużo, tym samym akcja teraźniejsza była wyjątko płytka i mało skomplikowana, a jak już były momenty kiedy wydawałoby się, że się rozkręca, autor przenosił czytelnika do wcześniejszych czasów, co na dłuższą metę stało się po prosu męczące. Zbyt dużo chaosu, trochę niewiarygodne zakończenie wszstko to sprawiło, że książkę zmeczylam, a nie przeczytałam. Myślę, że na taką pozycję po prostu szkoda czasu.

Moja ocena 1/10