Kontynuję serię Hanny Kowalewskiej o Zawrociu. Jestem zaskoczona jak bardzo mnie ona wciągnęła i czuję tylko ulge, że udało mi się wypozyczyć całą serię na raz ;)I tym razem autorka nie zawodzi:

„Intrygująca opowieść o szukaniu porozumienia, wybaczaniu, a także o miłościach wiecznych i wietrznych… Inna wersja życia to kolejna książka ze znakomitego cyklu o Zawrociu. Główna bohaterka, Matylda, jeszcze raz musi zmierzyć się z przeszłością. Dlaczego sześcioletniej Matyldy nie ma na rodzinnych zdjęciach? Kim jest dziewczynka z czarno-białych fotografii oddanych przez sąsiadkę? Dlaczego matka i ojczym wolą, by Matylda trzymała się z daleka od swojej młodszej siostry? Matylda ma nadzieję, że odkrycie tego, co stało się dwadzieścia pięć lat temu, pomoże naprawić relacje z Paulą. Czy jednak mozolne układanie puzzli z przeszłości przywróci rodzinną harmonię? W książce tej jest też teraźniejszość. Matylda, po latach bycia w luźnych związkach z mężczyznami, chce ułożyć sobie życie. Czy uda jej się to z Igorem? A może lepszy będzie Jasiek Malinowski? Miłośnicy książek z cyklu o Zawrociu mają okazję poznać kolejne odsłony z życia Matyldy. Ci, którzy z autorką spotkają się po raz pierwszy, odkryją bogaty powieściowy świat, finezyjną konstrukcję, wciągającą i zaskakującą akcję oraz urodę języka” (Opis z lubimyczytać.pl)

 

 

 

Wydawac by się mogło, że nagromadzenie sekretów i tajamnic w życiu głównej bohaterki już we wcześniejszych tomach osiągnęło kulminację-nic jednak bardziej mylnego-stare zdjęcia podarowane przez sąsiadkę uruchamiają ciąg wydarzeń odkrywających coraz to nowe niestety bolesne historie. Jednoczesnie Matylda próbuje poukładać sobie- po raz kolejny – życie uczuciowe w tym damsko-męskie. Tym bardziej zakończenie książki, którego nie będę tu zdradzać zaskakuje czytelnika, który wielokrotnie zadaje sobie pytanie-czy tak musiało się stać?Czy tak trzeba było to zakończyć? Kolejny wątek to próby poukładania przez matyldę stosunków z własną siostrą-wymagające wyjątkowej odwagi, zaciętości i uporu, bo nie dość, że główna bohaterka walczy z latami wzajemnych uprzedzeń i wręcz nienawiści, to jeszcze z osoba, która własnie drugi raz straciła dziecko, na które czekała. Tym bardziej w tym kontekście zakończenie zaproponowane przez autorkę obnaża bolesne prawy i prawdziwe uczucia. W tym wszytkim z jednej strony bardzo żal mi Matyldy, z drugiej ciężo mi zaakceptować jejza wszelką cenę dążenie do de facto płytkiej miłości.  Podoba mi się jednak bardzo jej nastawianie do matki, która jak się okazuje oszukiwała ją przez całe życie i nawet po odsłonięciu wszystkich kart nie potrafi nawiązać, czy nawet spróbować innych relacji z odtrącaną przez lata pierworodną córką.

I jak w przypadku poprzednich tomów zachwyca język autorki-z dbałością o szczeóły, palstyczny zawierający zarówno dialogi momoligi, cześci pamiętnika, listy-wszystko to sprawie, że mamy mozaikę jak w kalejdoskopie-doskonale dobraną i zawsze piękną.

Polecam 8,5/10

Advertisements