Po Sapkowskim można oczekiwać wiele i wydaje mi się, że on sam też próbuje pewnych nowych dla niego rozwiązań. Wielki W. zaczęty tak naprawdę w 86 roku pokazał, że potrafi pisać, trylogia husycka moim zdaniem była dużo słabsza od W., a Żmija ? Żmija jest opowieścią, która zaczyna się niewinnie jako historia pewnego żołnierza i mam odczucia, że finał z gatunku fantasy niestety nie pasuje do całości. Gdyby została zachowana forma opowiadania i jako opowiadanie opublikowana, potraktowałbym tę pozycję przychylniejszym okiem. Sam W. zaczął się od opowiadań i dopiero gdy okazało się, że świat zbudowany w opowiadaniach był na tyle kompleksowy(i ciekawy) mógł zostać przeniesiony na Long-play’a czyli w tym wydaniu powieści odniósł sukces. Tu poleciłbym proces odwrotny.
Niewątpliwym plusem jest jakość pióra autora +1
Przerost formy -1
wychodzi coś koło 6 – średnio i bez zachwytu
Reklamy