Czasami zastanawiam się, co skłania autorów różnej maści do pisania 400 stron wokół jednego dobrego pomysłu (którego opisanie zajmie max 50).

Główny bohater wyrusza w świat (nikt nie wie po co, ale musi dojść do tych 50-u stron) w towarzystwie drużyny (mag, olbrzym, kobieta, potem jakiś „orientalny” książę i odrodzony bóg), ma przyjaciela (większego maga), który poznaje Panią Śmierć,  kilku bogów i bogów bogów oraz bogów spoza lokalnego panteonu, których musi zabić główny bohater.

Na koniec szlachtuje przybyłych obcych bogów, pojawia się ojciec, który ma swój własny inny świat.

Zapomniałem dodać, że główny bohater jest głównym generałem sił pewnego królestwa.

I już. Więcej  nie ma co dodawać. Może tylko warto wspomnieć, że autor zastrzegł sobie, że może mieć kolejny pomysł na 50 stron z opisem dodatkowych czterystu w kolejnym tomie.

Cóż – przeczytałem, więc za samo to już powinienem dać 6 punktów. Minus jeden za brak pomysłu na początek. Minus także za brak pomysłu na koniec. Minus jeden za wyświechtaną formułę. Zastanawiałem się nad bohaterami, nie są zbyt wielowymiarowi, tak naprawdę wymiar mają jeden, są prości jak oś x, ale z drugiej strony autor mocno próbował ich jakoś zaakcentować (przez np. sposób mowy olbrzyma) więc łaskawie za bohaterów dam Zero, a i Plus jeden za boga bogów i jego czerwony samochód (nieliczne oryginalne koncepty).

4/10

Sendilkelm Piotr Zwierzchowski

Sendilkelm Piotr Zwierzchowski

Reklamy