Czytałam już kilka powieści tej autroki i zawsze mi się one podobały głównie dlatego, że mimo, iż to raczej „babska lektura”, to jednak nie taka typowa, szablonowa, a problemy, które opisuje autorka moga być problemami każdego z nas. Tak też jest w przypadku „Kamienia w sercu”. Z opisu na okładce, czy Onetowej Czytelni wydawać by się mogło, że przeczytamy historię, którą kazdy z nas już słyszał, oto ona i on spotykają się po latach na zjeździe absolwentów, odnajdują się na nowo i żyją długo i szczęśliwie:

„Co jeszcze może przytrafić się facetowi przed czterdziestką, który właśnie rozwodzi się z żoną domagającą się specjalnych alimentów dla… swoich kotów?

Czy coś jeszcze czeka dziewczynę w gorszej połowie trzydziestki, która pogodziła się już z kłamstwami byłego męża i z samotnym macierzyństwem? Zjazd absolwentów liceum zmieni w życiu Daszy i Marcina więcej, niżby się spodziewali. Odnaleziona na nowo miłość da im nie tylko nadzieję na szczęście, ale także siłę, by wspólnie walczyć z czymś znacznie trudniejszym niż zawiść „życzliwych”: ciężką chorobą Poli, córki Daszy. I by zaakceptować to, czego zmienić się nie da. Dramatyzm wydarzeń, a także starannie odtworzone realia, celne obserwacje obyczajowe, znakomicie nakreślone sylwetki bohaterów sprawiają, że Kamień w sercu to poruszająca, choć niepozbawiona humoru opowieść o spóźnionej miłości, o sile potrzebnej, by odeprzeć nieoczekiwane ciosy, a przede wszystkim o odwadze, by kochać.” (za czytelnia.onet.pl)

 

Jednak już po kilku rozdziałach okazuje się, że to co miało być oczywistym wcale takie nie jest, a odnaleziona miłość spotyka się z rzeczywistością, w ktorej niekiedy trzeba walczyć o siebie, własne uczucia, czy nawet terytorium. A sama miłość krąży gdzieś pomiedzy tymi sprawami dnia powszedniego, chorobą, konfliktami, ojcem, ojczymem czy przyrodnią siostrą lub nową żoną ojca. To historia miłości trudnej, którą dzieli nie tylko odległość USA-Polska, ale również miłość, która stara się przetrwać w ogromnych trudnościach i przeciwnościach losu oraz we własnym egoiźmie-czy naprawde muszę? . Jest to także miłość, ktora daje nadzieję,  zmienia ludzi zwyczajnych w niezwyczajnych.

Dwuosobowa narracja-kobiety i mężczyzny czyni tę powieść zarówno dodatkowo atrakcyjniejszą, jak i przyspiesza akcję. Jednocześnie udało się autorce uniknąć taniego sentymentalizmu, czy ckliwości charakterystycznej dla takich książek. Dodatkowo autorka nie boi się poruszać problemów trudnych jak sytuacja niepełnosprawnych w Polsce. Ogromny podziw.

 

Gorąco polecam

Moja ocena 8,5/10

Reklamy