Sięgnełam po tą dość cienka książkę zachęcona pozytywnymi opoiniami znalezionymi w internecie. Pierwsze moje wrażenie po przeczytaniu-bardzo lekka, bez głębszych treści, na jeden wieczor i pewnie za jkaiś czas nie będę jej już pamiętać. Nie do końca rozumiem, dlaczego ta książka wygrała „Złote pióro” Świata Książki, bo na polskim rynku można znaleźć dużo więcej ciekawszych pozycji o tej samej tamatyce.

„Rok 1917, Anielin na Mazowszu. Na dachu domu pewnej polskiej rodziny przymusowo ląduje niemiecki pilot Jürgen. Zofia wierzy, że stało się to za sprawą świętego Jerzego, który nie chciał, aby umarła dziewicą. Zofia i Jürgen zostają protoplastami rodu Pruskich. Ich córka, zjawiskowo piękna Stasia, poślubiając żydowskiego pianistę, łamie serca męskiej części Anielina. Druga córka, Alina, przeżywa tragikomiczny epizod erotycznej fascynacji Rosjaninem o podejrzanej profesji, odrzucając awanse solidnego mechanizatora rolnictwa. Jej córka, Małgorzata, zostaje działaczką Solidarności. Jest też Julia, córka Małgorzaty, współczesna nam młoda kobieta, narratorka tej humorystycznej i magicznej historii rodzinnej – spadkobierczyni ideałów i doświadczeń żeńskiej linii rodu.

Cztery pokolenia kobiet w zamęcie historii doznają radości, cierpienia i miłości w całym ich bogactwie.

[Świat ksiązki, 2003]

Z założenia miła powstać mozaika-historia rodu głównej bohaterki Juli Bałuckiej, przeplatana zdjęciami wszytkich opisanych w niej kobiet. Niestety powstał bardzo chaotyczny obraz rodzinny, w którym ciągle to atorka przeskakuje  do coraz to nowych wątków i postaci, prawie żadnej z nich wystarczająco w moim odczuciu nie ozbudowując. Jednym z niewielu plusów jest bardzo obiektywne moim zdaniem podejście do stereotypów narodowych w tym głównego polsko-niemieckiego. Więcej plusów nie jestem w stanie wymienić.

Moja ocena 4/10

Advertisements