Właśnie skończyłam serię Millenium… i pozostał tylko żal, że nic więcej tego autora już nie przeczytam. Powiem szczerze, że bardzo sceptycznie byłam nastawiona do tych opasłych książek, bo mimo, iz lubię „grube” książki, te mnie trochę przerażały. Ostania pozycja z serii odpowiada na wszytkie pytania, rozwiązuje wszystkie niejasności i zło jak zawsze zostaje ukarane 🙂 A tak poważnie to znów mamy wartką akcję, mnóstwo wątków, zagadek, zwrótów akcji, zaskoczeń i niestety bohaterów-co dla mnie było jedynym minusem, bo jedak przy tej objętości książki ciężko było ciągle sobie przypominać kto jest kto, zwłaszcza, że to tylko szwedzkie nazwiska. Jest to jednak ciągle trzymający w napięciu thriller, który przez to 800 stron nie dłuży się ani nie zanudza czytelnika nawet przez moment, więcej nie można się od niego oderwać-mimo, iż już zazwyczaj późna godzina na zegarze. Dla mnie najciekawsze w tej części serii było tło polityczne Szwecji-tak różniące się od naszego. Rozdziały poświęcone samemu procesowi podobały mi się bardzo, przeczytałam je zupełnie nie mogąc się oderwać-może to za sprawą genialnie przeprowadzonej i skonstruowanej przez autora lini obrony.  Jednp pytanie, na które nie znajduję odpowiedzi-może częściowo dlatego, że mam przed oczami wizję Bloomkvista ze szweckiej ekranizacji Millenium-to fenomen głównego bohatera i jego niezwykłej mocy oddziaływania na kobiety 😉

Moja ocena 8/10

Zamek

 

Advertisements