„Dom nad morzem” to druga z powieści tej autorki, którą miałam okazję przeczytać. Znalazłam ją w piątek w antykwariacie i zakupiłam licząc na wieczór miły, łatwy i przyjemny. I właśnie tak się stało. Książka opisuje 50 lat ż życia głownej bohaterki Ewy-od wczesnego dzieciństwa do wieku średniego.  Oprócz Ewy poznajemy losy jej przyjaciół i znajomych, co sprawia, że powieść jest barwna i wielowątkowa.  Punkty zwrotne w życiu bohaterki to odejcia czlonków jej najbliżej rodziny, które dodatkowo gmatwają i tak już trudną sytuację rodzinną. Książka wzrusza, bawi, ale po jej skończeniu czuć pewnien niedosyt, bo jednak wiele wątków pozostaje jakby ciągle na 2. planie, bez rozwinięcia mogacego ubogacić akcję.  Brak odpowiedzi na niektóre pytania stawia  jednocześnie bohaterkę w nie do końca pozytywnym świetle – np. nie do końca wiadmo jak wyglądały kontaky Ewy z ciocią i wujkiem (i czy w ogóle jakieś były) którzy się nią zajmowali po śmierci matki jak również autorka nie wyjasnia dlaczego jedno z marzeń Ewy o swoim własnym dziecku nigdy nie zostanie spełnione.  Oczywiście książka kończy się dobrze, spełniają się marzenia, wszyscy są szczęśliwi, to jednak przynajmniej w tym przypadku zakończenie i cała akcja trąci jednak jakąś trywialnością, a problemy, które można było w niej rzeczywiście poruszyć są przez autorkę zamiecione pod przysłowiowy dywan. Wszystko to sprawia, że mimo, iż bardzo lubię wieczory z takimi książkami ta mnie trochę rozczarowała swoja powierzchownością.Niestety.

5/10

Reklamy