Teraz coś pod hasłem „nie sądź książki po okładce”. Kiedyś wydawało mi się, że w tym haśle chodzi o książkę ciekawą w środku i z nudną lub zniszczoną okładką. Dziś uważam, że chodzi tu o coś wręcz odwrotnego. Czasami natrafia się na okładkę, która jest jedyną pozytywną jakością takiej pozycji … Piszę tutaj o serii Century Baccalario, którą się tak srogo zawiodłem, że odłożyłem ją z niesmakiem. Stwerdziłem, że nie da się jej czytać, a tymczasem na internecie czytam same pozytywne opinie… Być może powodowany nimi sięgnę jeszcze raz do tej serii, ale narazie daję 2/10

I tyle o Century, a teraz…. Nie sądź książki po okładce razy dwa, a i tym razem pod innym kątem.

Książka reklamuje się nazwiskami Vonneguta, mojego ulubieńca – Dicka, Crichtona i Kinga. Zgodzę się z tym w max 8% 🙂

Kupiłem ją wydając ogromną fortunę 9 zł w nadziei na coś, co mnie poruszy jak Dick, rozbudzi wyobraźnię i powędruję, jak to bywało z Dickiem, do innego świata. Nie. Pisząc poniższy tekst jestem w połowie i z fantastyki jest tu jedynie kilka wzmianek, które równie dobrze można potraktować jako majaki szalonego umysłu.

Dalej idąc – czytając okładkę „Niezwykła układanka tajemnic, muzyka, wschodnia filozofia i szachy…” czułem się podniecony na myśl, że tak bliskie mi tematy zawiążą się w niezwykły wątek. Nie. To co przed chwilą wymieniłem to jedynie wzmianki, dodatki do fabuły, wnoszące „głębię postaci”.

Tylna okładka: „Paco Ahlgren swobodnie splata twardy, szorstki realizm z oszałamiająco rozległą wizją intelektualną”. Nie. Nie znalazłem oszałamiającej a tym bardziej rozległej wizji intelektualnej.

Ocena? 8/10!!!

Zaskakujące, prawda ?

Dyscyplina to powieść (obyczajowa przez ponad jej połowę, a drugą zaraz zobaczę), której bohater jest jak sam Paco – dzieli z nim zainteresowania (mam nadzieję, że nie styl życia). Pierwsza powieść Paco staje się jego manifestem (?), przez jej treść autor pokazuje nam czym jest człowiek (tu analityk finansowy), poprzez pryzmat nastoletniego chłopaka, zaintrygowanego filozofią wschodu, fizyką kwantową, komputerami i narkotykami. Dokładnie tego dowiadujemy się czytając notkę o autorze.

Nigdy nie sądziłem, że czytając o chodzeniu do szkoły, pracy,  na szachy etc. będę się dobrze bawił. Nigdy też nie sądziłem, czytając o staczaniu się człowieka na dno przez alkohol i prochy będę chciał dowiedzieć się co było dalej.

Polecam.

Dodatek: po ok 3/4 książki zaczyna się robić trochę sci-fi… ale jakimś cudem nie przemawia do mnie.  I ta wizja załamania się gospodarki – wolałbym, żeby Paco dokończył książkę w tym stylu w jakim zaczął. PS. z zawodu zajmuję się finansami. Ocenę zmieniłbym na 7/10 – niestety. (akabishop)

dyscyplina

Advertisements