Wracam na chwilę do heroic fantasy by zakończyć trylogię.

W pewnej chwili zwątpiłem w zdrowy rozsądek autorki. Dotarłem do połowy tomu i w momencie kiedy bohaterka tytułowa otrzymuje propozycję objęcia królestwa i korony chciałem rzucić książkę w kąt. Szczęśliwie wytrwałem. Po tym krępującym wydarzeniu, które poddawało w wątpliwość inteligencję czytelnika i badało jego naiwność, fabuła wróciła na miłe i szczęśliwe koleiny z dwóch pierwszych tomów, na których toczyliśmy się z błogim uśmiechem do tylnej okładki.

Ponoć książka jest jak przyjaciel, i tracimy przyjaciela z chwilą kiedy żegnamy się z książką… tak się czuję – niedosyt, chęć zanurzenia się ponownie w świat, w którym tak łatwo zdobywa się chwałę 🙂

t3 przysiega zlota

Reklamy